ROCZEK - Pierwsze urodziny bloga

B-day Joyce

Czas płynie bardzo szybko, zwłaszcza ten w blogosferze. On wprost pędzi jak szalony. Nim się zorientowałam Barbie Stuff skończyło okrągły rok. Tak, dokładnie 28 lipca 2016 roku opublikowałam pierwszego posta. Od tamtego dnia miałam różne chwile. Niekiedy byłam pełna zapału, innym razem zastanawiałam się czy prowadzenie bloga w ogóle ma sens. Ale byłam wytrwała w swoim postanowieniu i bardzo mnie to teraz cieszy. Bardzo lubię bowiem wracać do starszych postów. Przypominać sobie sytuację jakie towarzyszyły mi przy kupowaniu danej lalki, pooglądać jej zdjęcia i nieraz dostrzec nowe szczegóły. Przez ten rok blogowania opublikowała 26 wpisów, przedstawiając w nich 17 różnych lalek. Pierwsze półrocze było na pewno bardziej intensywne i zaowocowało zakupem dwudziestu jeden lalek, w drugim natomiast przybyło zaledwie pięć nowych sztuk. Było to spowodowane kilkoma czynnikami.
 

PROSTOTA - My First Barbie 1984

My First Barbie #1875

My First Barbie, czyli jak głosi napis na pudełku: "łatwa do ubrania lalka dla młodszych dzieci". W moim mini zbiorze znajdują się dwie przedstawicielki tej serii. Jako pierwsza przybyła do mnie My First Ballerina z 1992 roku (więcej o tej lalce tutaj), a następnie prezentowana dziś waćpanna z numerem katalogowym #1875, wyprodukowana w 1984 roku. Gdy Barbie'84 przybyła do mojego domu i wyciągnęłam ją z koperty pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, to żeby schować ją gdzieś głęboko, a najlepiej odesłać skąd przyszła i po prostu o niej zapomnieć. Tak duże było moje rozczarowanie, gdy zorientowałam się, że lalka ma mocno postrzępioną grzywkę i spodnią warstwę włosów. Kupując przez Internet spotykał mnie już nie jeden, większy lub mniejszy zawód, ale ten był najgorszy, bo dotyczył włosów. Zniosę różne rzeczy (opadającą głowę, luźne stawy, nawet ubytki w gęstości włosów czy makijażu), ale nie podcięte przez małego fryzjera pukle Barbie. Zwłaszcza, gdy sprzedający nie informuje o tym fakcie w treści aukcji, a lalka jest tak sprytnie ustawiona i obfotografowana, że nie sposób dostrzec wad. Tak więc trzymałam ją w rękach, przez dłuższą chwilę i planowałam już gdzie ją upchnę, by nie narażać się dłużej na ten widok... ale nie mogłam, po prostu nie byłam w stanie tak biduli zostawić. Postanowiłem, więc o nią zawalczyć. Zafundowałam jej spa i czekałam na wenę. Ta przyszła, gdy uzmysłowiłam sobie, jaki był sposób rootowania grzywki u tego modelu Barbie. Nie była ona bowiem umiejscowiona na linii czoła, tylko kilka milimetrów nad nią, jakby wpleciona pomiędzy pukle lalki. Z tego punktu widzenia, idealnym rozwiązaniem było zaczesanie grzywki razem z włosami na gładko, tak by wplotła się miedzy nie, a następnie upięcie wszystkich kosmyków z górnej warstwy w kitkę. Operacja zakończyła się sukcesem i lalka zaczęła nawet cieszyć moje oko. Jednak apogeum szczęścia osiągnęłam, gdy przez przypadek nabyłam jej sukienkę wraz jakimiś innymi ubraniami z tego okresu. Była ona w stanie idealnym. Szybko ją wyprałam, wyprasowałam i odziałam Barbie, dodając parę różowych szpilek i kokardę we włosach w tym samym kolorze, tak by odwzorować wszystkie oryginalne detale lalki. Czyż nie jest teraz piękna? 

KATALOG - Barbie World of Fashion 1987


Barbie World of Fashion 1987

Barbie World of Fashion, czyli powrót do przeszłości w wersji papierowej. Pięknie ilustrowany, miniaturowy katalog firmy Mattel, opatrzony datą "1987". Mimo, iż z czasów dzieciństwa nie pamiętam z niego ani jednej lalki, nie byłam też posiadaczką żadnej z nich, to obecnie w mojej kolekcji są dwie blondwłose piękności przedstawione w tym folderze, a na kilka innych mam ogromną chrapkę. Barbie World of Fashion to kwintesencja tego okresu w dziejach Mattela, który tak uwielbiam. Elegancja, klasa i dbałość o detale. Lalki mają piękne włosy i malunek twarzy, ciekawe i realistyczne kreacje, świetne dodatki i akcesoria. Wszystko przedstawione na zdjęciach, które urzekają swą prostotą, a co najważniejsze pokazują Barbie takie, jakie są naprawdę. Współcześnie, gdy widzę zdjęcia promocyjne produktów Mattela, wiem że niestety będą bardzo odbiegały od tego, co finalnie znajdzie się na półkach sklepowych. Nie wiem czy katalog był dodatkiem do jakiejś konkretnej Superstarki, czy można go było nabyć osobno, gdyż mój trafił do mnie wraz z Magic Moves Barbie, od bardzo miłej sprzedającej. Dziś po tym, jak zrobiłam zdjęcia na bloga, bardzo dokładnie "analizowałyśmy" go z Córką, i tylko prześcigałyśmy się w pokazywaniu palcem, które lalki podobają nam się najbardziej i jakie z nich chciałybyśmy mieć. Może komuś też sprawi on tyle radości, więc zapraszam do oglądania!