PROSTOTA - My First Barbie 1984

My First Barbie #1875

My First Barbie, czyli jak głosi napis na pudełku: "łatwa do ubrania lalka dla młodszych dzieci". W moim mini zbiorze znajdują się dwie przedstawicielki tej serii. Jako pierwsza przybyła do mnie My First Ballerina z 1992 roku (więcej o tej lalce tutaj), a następnie prezentowana dziś waćpanna z numerem katalogowym #1875, wyprodukowana w 1984 roku. Gdy Barbie'84 przybyła do mojego domu i wyciągnęłam ją z koperty pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, to żeby schować ją gdzieś głęboko, a najlepiej odesłać skąd przyszła i po prostu o niej zapomnieć. Tak duże było moje rozczarowanie, gdy zorientowałam się, że lalka ma mocno postrzępioną grzywkę i spodnią warstwę włosów. Kupując przez Internet spotykał mnie już nie jeden, większy lub mniejszy zawód, ale ten był najgorszy, bo dotyczył włosów. Zniosę różne rzeczy (opadającą głowę, luźne stawy, nawet ubytki w gęstości włosów czy makijażu), ale nie podcięte przez małego fryzjera pukle Barbie. Zwłaszcza, gdy sprzedający nie informuje o tym fakcie w treści aukcji, a lalka jest tak sprytnie ustawiona i obfotografowana, że nie sposób dostrzec wad. Tak więc trzymałam ją w rękach, przez dłuższą chwilę i planowałam już gdzie ją upchnę, by nie narażać się dłużej na ten widok... ale nie mogłam, po prostu nie byłam w stanie tak biduli zostawić. Postanowiłem, więc o nią zawalczyć. Zafundowałam jej spa i czekałam na wenę. Ta przyszła, gdy uzmysłowiłam sobie, jaki był sposób rootowania grzywki u tego modelu Barbie. Nie była ona bowiem umiejscowiona na linii czoła, tylko kilka milimetrów nad nią, jakby wpleciona pomiędzy pukle lalki. Z tego punktu widzenia, idealnym rozwiązaniem było zaczesanie grzywki razem z włosami na gładko, tak by wplotła się miedzy nie, a następnie upięcie wszystkich kosmyków z górnej warstwy w kitkę. Operacja zakończyła się sukcesem i lalka zaczęła nawet cieszyć moje oko. Jednak apogeum szczęścia osiągnęłam, gdy przez przypadek nabyłam jej sukienkę wraz jakimiś innymi ubraniami z tego okresu. Była ona w stanie idealnym. Szybko ją wyprałam, wyprasowałam i odziałam Barbie, dodając parę różowych szpilek i kokardę we włosach w tym samym kolorze, tak by odwzorować wszystkie oryginalne detale lalki. Czyż nie jest teraz piękna? 

KATALOG - Barbie World of Fashion 1987


Barbie World of Fashion 1987

Barbie World of Fashion, czyli powrót do przeszłości w wersji papierowej. Pięknie ilustrowany, miniaturowy katalog firmy Mattel, opatrzony datą "1987". Mimo, iż z czasów dzieciństwa nie pamiętam z niego ani jednej lalki, nie byłam też posiadaczką żadnej z nich, to obecnie w mojej kolekcji są dwie blondwłose piękności przedstawione w tym folderze, a na kilka innych mam ogromną chrapkę. Barbie World of Fashion to kwintesencja tego okresu w dziejach Mattela, który tak uwielbiam. Elegancja, klasa i dbałość o detale. Lalki mają piękne włosy i malunek twarzy, ciekawe i realistyczne kreacje, świetne dodatki i akcesoria. Wszystko przedstawione na zdjęciach, które urzekają swą prostotą, a co najważniejsze pokazują Barbie takie, jakie są naprawdę. Współcześnie, gdy widzę zdjęcia promocyjne produktów Mattela, wiem że niestety będą bardzo odbiegały od tego, co finalnie znajdzie się na półkach sklepowych. Nie wiem czy katalog był dodatkiem do jakiejś konkretnej Superstarki, czy można go było nabyć osobno, gdyż mój trafił do mnie wraz z Magic Moves Barbie, od bardzo miłej sprzedającej. Dziś po tym, jak zrobiłam zdjęcia na bloga, bardzo dokładnie "analizowałyśmy" go z Córką, i tylko prześcigałyśmy się w pokazywaniu palcem, które lalki podobają nam się najbardziej i jakie z nich chciałybyśmy mieć. Może komuś też sprawi on tyle radości, więc zapraszam do oglądania!

FARMERKA - Farmer Barbie

Farmer Barbie #DVF53

Farmer Barbie czyli moja ulubiona Joyce w wersji country. Pierwsza dziewczyna od Mattel, która naprawdę nie boi się ubrudzić! W ręce, zamiast torebki, dzielnie dzierży kurczaka, a na nogach nie ma butów na obcasie, tylko brązowe gumofilce. Tło tekturki, do której przymocowana jest Joyce, stanowi otoczenie, w którym spełnia się zawodowo - wiejską szopę, snopy siana i piękne, owocowe drzewa. Lalka ta jest bowiem kolejną przedstawicielką serii Careers Brabie i trzeba przyznać, że wyróżnia się na tle swoich koleżanek. Możemy to dostrzec spoglądając na tył pudełka, gdzie zostały wyszczególnione wszystkie zwody "promowane" w 2017 roku. Znajdziemy tam piosenkarkę, szefową kuchni, łyżwiarkę o jasnej karnacji i ciemnoskórą, pielęgniarkę, panią weterynarz, ratowniczkę i pracownicę laboratorium oraz naszą farmerkę. Joyce wygląda tu bardzo naturalnie i realistycznie. Próżno, więc szukać różowych dodatków, czy przerysowanego makijażu. Zapewne te wszystkie przymioty, zadecydowały o tak dużym sukcesie lalki za oceanem. Ma ona bowiem bardzo pozytywne oceny wśród klientów sklepów internetowych. Została też ciepło przyjęta przez dzieci i ich rodziców. Mi również lalka bardzo przypadła do gustu i od zeszłego roku czekałam, aż pojawi się w sklepach stacjonarnych. Ogromna była więc moja radość, gdy w końcu ujrzałam ją na półce między innymi przedstawicielkami firmy Mattel. Nie zastanawiając się długo powędrowałam z nią do kasy, dokładając tym samym kolejny element do mojej "kolekcjonerskiej układanki". 

PRZYTULANKA - Bedtime Barbie


 Bedtime Barbie #11079

Bedtime Barbie czyli pierwsza blond włosa piękność od Mattela o miękkim ciałku. Lalka, z którą, jak głosi napis na pudełku, można spać! Przytulanka została wyprodukowana w 1993 roku, a w sprzedaży pojawiła się rok później. Była to ostatnia Barbie z mojego dzieciństwa, jaką sprezentowała mi mama. Miałam wtedy 9 lat i chyba już przestawałam się interesować lalkami, bo nie pamiętam nawet specjalnie innych modeli z tego okresu. Barbie zachowała się z wszystkimi dodatkami, a nawet znalazłam mały element tekturki z pudełka. Gdy w zeszłym roku, podczas porządków wygrzebałam ją spośród innych moich zabawek, w ogóle nie sądziłam, że wszystko tak się potoczy i zacznę zbierać lalki. Chciałam ją bowiem sprezentować mojej Córci, ale jej nie podobała się buzia... tak nie podobał jej się mold Superstar <nadal niedowierzam> Mimo wszystko poddałam lalkę zabiegom odświeżającym, po których bidulka dość długo schła, z uwagi na materiałowe ciałko. Nie miałam jeszcze wtedy dla niej ubranka, więc dostała sukienkę po jakiejś innej lalce i powędrowała do pudła z zabawkami. Po jakimś czasie jednak sięgnęłam po nią i zaczęłam porównywać z buźką Millie mojej Córki. Postanowiłam poszperać w Internacie i poszukać innych modeli moich winylowych przyjaciółek z dzieciństwa. Wtedy właśnie powoli zaczęła kiełkować we mnie myśl o kolekcjonowaniu Barbie, która zmieniła się w rzeczywistość, gdy odnalazłam ukochaną Kowbojkę, a później kupiłam pierwszą Superstarkę przez Internet.