STARA-NOWA Peaches 'n Cream Barbie

Peaches 'n Cream Barbie #7926

Peaches 'n Cream Barbie była jedną z pierwszych opisanych przeze mnie lalek na blogu. Post jej poświęcony powstał we wrześniu 2016 roku <KLIK>. Lalkę nabyłam na naszym rodzimym portalu aukcyjnym w bardzo korzystnej cenie. Dałam za nią całe 40 zł, a oprócz samej Barbie w świetnym stanie (bez ubytków w makijażu czy rootowaniu włosów i ciałkiem praktycznie nie noszącym śladów użytkowania), otrzymałam także komplet biżuterii w postaci kolczyków i pierścionka oraz oryginalną sukienkę. Brzoskwinka miała na sobie także buty, jednak nie były one tymi, w których lalka występowała w zapudełkowanej wersji, ale mimo wszystko współgrały z całością. Chociaż Peaches 'n Cream nie była nigdy na mojej liście marzeń, a po prostu mi się trafiła, jakimś cudem, po każdej reorganizacji w kolekcji, siada na honorowym miejscu na półce z Barbioszkami. Uważam, że nie bez powodu z resztą, bo od początku prezentowała się naprawdę zacnie. Przeglądając systematycznie oferty sprzedaży na różnych portalach, zawsze pamiętałam o brakujących elementach jej garderoby i mimochodem rozglądałam się za nimi. Pod koniec zeszłego roku dopisało mi szczęścia. Przy okazji zakupu innych akcesoriów dla moich panien, natrafiłam na aukcję sukni i boa oraz naszyjnika z diamencikami identycznego, jak nosiła Peaches 'n Cream. Cóż było począć kliknąłem licytuj i teraz panna wygląda tak...

PROSTOTA - My First Barbie 1984

My First Barbie #1875

My First Barbie, czyli jak głosi napis na pudełku: "łatwa do ubrania lalka dla młodszych dzieci". W moim mini zbiorze znajdują się dwie przedstawicielki tej serii. Jako pierwsza przybyła do mnie My First Ballerina z 1992 roku (więcej o tej lalce TUTAJ), a następnie prezentowana dziś waćpanna z numerem katalogowym #1875, wyprodukowana w 1984 roku. Gdy Barbie'84 przybyła do mojego domu i wyciągnęłam ją z koperty pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, to żeby schować ją gdzieś głęboko, a najlepiej odesłać skąd przyszła i po prostu o niej zapomnieć. Tak duże było moje rozczarowanie, gdy zorientowałam się, że lalka ma mocno postrzępioną grzywkę i spodnią warstwę włosów. Kupując przez Internet spotykał mnie już nie jeden, większy lub mniejszy zawód, ale ten był najgorszy, bo dotyczył włosów. Zniosę różne rzeczy (opadającą głowę, luźne stawy, nawet ubytki w gęstości włosów czy makijażu), ale nie podcięte przez małego fryzjera pukle Barbie. Zwłaszcza, gdy sprzedający nie informuje o tym fakcie w treści aukcji, a lalka jest tak sprytnie ustawiona i obfotografowana, że nie sposób dostrzec wad. Tak więc trzymałam ją w rękach, przez dłuższą chwilę i planowałam już gdzie ją upchnę, by nie narażać się dłużej na ten widok... ale nie mogłam, po prostu nie byłam w stanie tak biduli zostawić. Postanowiłem, więc o nią zawalczyć. Zafundowałam jej spa i czekałam na wenę. Ta przyszła, gdy uzmysłowiłam sobie, jaki był sposób rootowania grzywki u tego modelu Barbie. Nie była ona bowiem umiejscowiona na linii czoła, tylko kilka milimetrów nad nią, jakby wpleciona pomiędzy pukle lalki. Z tego punktu widzenia, idealnym rozwiązaniem było zaczesanie grzywki razem z włosami na gładko, tak by wplotła się miedzy nie, a następnie upięcie wszystkich kosmyków z górnej warstwy w kitkę. Operacja zakończyła się sukcesem i lalka zaczęła nawet cieszyć moje oko. Jednak apogeum szczęścia osiągnęłam, gdy przez przypadek nabyłam jej sukienkę wraz jakimiś innymi ubraniami z tego okresu. Była ona w stanie idealnym. Szybko ją wyprałam, wyprasowałam i odziałam Barbie, dodając parę różowych szpilek i kokardę we włosach w tym samym kolorze, tak by odwzorować wszystkie oryginalne detale lalki. Czyż nie jest teraz piękna? 

KAPITAŃSKIE TANGO - Sea Lovin' Barbie

Sea Lovin' Barbie #9109

Sea Lovin' Barbie, czyli delikatny powiew morskiej bryzy. Lalka pojawiła się na rynku europejskim w 1984 roku i podobnie, jak choćby opisywana już przeze mnie Capri, nigdy nie znalazła się w amerykańskiej ofercie Mattela. Oprócz Barbie w skład nadmorskiej ekipy wchodziła także Skipper oraz Ken. 
Każda z postaci ma strój o zupełnie innym kroju, jednak utrzymany w identycznej, marynistycznej kolorystyce. Króluje więc granat, czerwień i biel. Paski, gwiazdki, kotwice i grube sznury. Skipper ma na sobie kombinezon, a Ken spodnie za kolana i bluzkę odsłaniając brzuch (Mattelu czemu mu to zrobiłeś?). 

SŁODKOŚCI - Peaches 'n Cream Barbie

Peaches 'n Cream Barbie #7926

Peaches 'n Cream Barbie, czyli słodkości od Mattela. Brzoskwinie, bita śmietana, miód, pąki róż i fiołki. To wszystko przychodzi mi na myśl, gdy patrzę na moją laleczkę. Wyprodukowana w 1984 roku, na rynku pojawiła się w roku 1985. Mimo, iż przybyła do mnie jako ostatnia, a w kolejce na sesję i notkę czeka kilkanaście jej koleżanek, nie mogłam się powstrzymać i zmieniłam ustaloną wcześniej kolejność. Sama nie wiem, co mnie w niej tak urzekło. Zwłaszcza, że gdy ujrzałam ją po raz pierwszy, na jednym z blogów, nie przypadła mi do gustu. Jej twarz wydawała mi się taka wystraszona, zdziwiona, chyba za sprawą malunku oka. Kiedy więc pojawiła się na naszym rodzimym portalu aukcyjnym, długo wahałam się nim przystąpiłam do licytacji. Im dłużej jednak patrzyłam na jej zdjęcia, tym bardziej pragnęłam ją mieć. Aukcji niestety nie wygrałam, ale postanowiłam, że jakoś ją zdobędę. Czekałam, obserwowałam i w końcu się pojawiła u tego samego sprzedawcy. Była w jeszcze lepszym stanie niż poprzednia, za niższą cenę i w opcji kup teraz. Od razu kliknąłem i po kilka dniach była w moich rękach. Zafundowałam jej małe spa, uprałam i uprasowałam ubranko. Następnie uszyłam z czerwonej wstążki nowy pasek, a na koniec zajęłam się ułożeniem fryzury. Tak odświeżona stanęła przed moim obiektywem i była niezwykle wdzięczną modelką.