SŁODKOŚCI - Peaches 'n Cream Barbie

 Peaches 'n Cream Barbie #7926

Peaches 'n Cream Barbie, czyli słodkości od Mattela. Brzoskwinie, bita śmietana, miód, pąki róż i fiołki. To wszystko przychodzi mi na myśl, gdy patrzę na moją laleczkę. Wyprodukowana w 1984 roku, na rynku pojawiła się w roku 1985. Mimo, iż przybyła do mnie jako ostatnia, a w kolejce na sesję i notkę czeka kilkanaście jej koleżanek, nie mogłam się powstrzymać i zmieniłam ustaloną wcześniej kolejność. Sama nie wiem, co mnie w niej tak urzekło. Zwłaszcza, że gdy ujrzałam ją po raz pierwszy, na jednym z blogów, nie przypadła mi do gustu. Jej twarz wydawała mi się taka wystraszona, zdziwiona, chyba za sprawą malunku oka. Kiedy więc pojawiła się na naszym rodzimym portalu aukcyjnym, długo wahałam się nim przystąpiłam do licytacji. Im dłużej jednak patrzyłam na jej zdjęcia, tym bardziej pragnęłam ją mieć. Aukcji niestety nie wygrałam, ale postanowiłam, że jakoś ją zdobędę. Czekałam, obserwowałam i w końcu się pojawiła u tego samego sprzedawcy. Była w jeszcze lepszym stanie niż poprzednia, za niższą cenę i w opcji kup teraz. Od razu kliknąłem i po kilka dniach była w moich rękach. Zafundowałam jej małe spa, uprałam i uprasowałam ubranko. Następnie uszyłam z czerwonej wstążki nowy pasek, a na koniec zajęłam się ułożeniem fryzury. Tak odświeżona stanęła przed moim obiektywem i była niezwykle wdzięczną modelką.



Zacznijmy od stroju. Piękna, rozkloszowana suknia, składająca się z falbaniastej spódnicy i białego, połyskującego gorsetu. Ten który posiada moja Barbie już tak nie błyszczy, jak oryginał, ponieważ folia, którą był pokryty w większości się starła. Natomiast dół sukni zachował się w bardzo dobrym stanie. Wprawdzie ma gdzieniegdzie małe zaciągnięcie, ale warstwy są nienaruszone. Pierwsza, spodnia to biała podszewka. Następnie mamy przeplatane warstwy pomarańczowe z warstwami różowymi, co daje efekt niejednoznacznego koloru, przywodzącego na myśl tytułową brzoskwinię. Dodatkowo oryginalnie lalka była wyposażona w boa, zachowane w tej samej kolorystyce, co suknia. Długie i falowane, mogło być wykorzystywane na wiele sposobów. Jako ozdoba do włosów, szal lub dodatkowe falbany, niczym podwójna porcja bitej śmietany na tym Mattelowskim deserze. W pasie Barbie była opleciona paskiem wykonanym z czerwonego tiulu i ozdobionym kwiatem przypominającym różę. Był on wisienką na torcie. Moja Barbie niestety była pozbawiona swojego, więc z tego co miałam pod ręką, wykonałam dla niej wersję zastępczą. Mimo, iż nie może on równać się z oryginałem, nadał lalce zupełnie innego wyrazu. Ożywił ją. Bez niego była według mnie blada.



Cukierkowego obrazu Brzoskwinki dopełniają miodowe włosy, fiołkowe oczy i błyszcząca biżuteria. Włosy lalki, choć oryginalnie upięte z tyłu głowy, zakręciłam w duże loki i pozostawiłam luźno puszczone, sugerując się, tak jak w przypadku Great Shape Barbie, kadrem z reklamy i zdjęciem umieszczonym na pudełku. Taka bowiem podoba mi się najbardziej.




Oczy lalki są wielkie, niebieskie, z delikatnym fioletowym akcentem i cieniem do powiek w tym samym kolorze. Ozdobione gęsto malowanymi rzęsami na górnej i dolnej powiece. Usta są brzoskwiniowe. Uszu, ręce i szyję zdobią małe diamenciki. Niestety biżuteria mojej Barbie nie zachowała się w komplecie. Brakuje naszyjnika, tak jak i zresztą szpileczek lalki, ale cały czas na nie poluję.


Ciałko Brzoskwinki jest w dobrym stanie, bez uszkodzeń czy ubytków. Nad kolanem jest malutkie wybrzuszenie i talia jest troszkę luźna, ale to za sprawą jej historii i taka jest idealna. Włosy lalki zachowały się w bardzo dobrym stanie. Mają swoją oryginalną długości i nie są przerzedzone ani zniszczone. Barbie przybyła jednak do mnie z włosami zaczesanymi do tyłu, co niewątpliwie odbierało jej urodę.  Po umyciu i "odżywieniu" blond pukli zabrałam się za ich stylizację. Odtworzyłam jej przedziałek, a następnie zakręciłam włosy w duże loki. Może nie jest to jeszcze efekt, o który mi chodziło, ale chyba wreszcie znalazłam metodę ich kręcenia, która mi najbardziej odpowiada.

    
PRZED                                                                                PO

W pudełku Peaches 'n Cream oprócz pięknie wystrojonej lalki można było znaleźć także spineczki, małe grzebyki i jakieś inne gadżeciki, które nie mam pojęcia do czego służyły. W ramach całej serii pojawiła się także Barbie African American, natomiast po Kenia znów ani śladu.


Szukając jakiś ciekawostek związanych z Peaches 'n Cream Barbie znalazłam zdjęcia, na których widać jakie różnice w wyglądzie prezentowały lalki wyprodukowane w różnych krajach. Tajwan, Malezja i Filipiny. Jedna brzoskwinia, a zupełnie inny wyraz. Natknęłam się także na różne anglojęzyczne blogi, na których opisywane były historie i wspomnienia związane z tą serią Barbie. Serdecznie polecam! Bardzo miło było je czytać i dowiadywać się różnych ciekawostek. Jest to jeden z moich ulubionych etapów przygotowywania posta. 


Na koniec jeszcze tylko kilka słów o reprodukcji lalki. Pojawiła się ona w 2009 roku i była częścią serii My Favorite Barbie. Przyznam szczerze, że mnie nie zachwyciła i nie wiem czy zdecyduję się na jej kupno. Po pierwsze reprodukcja różni się od pierwowzoru malunkiem oczu. W wersji z 2009 roku pozbawione są one tego pięknego, fiołkowego akcentu. Po drugie włosy lalki wydają mi się strasznie sztuczne w porównaniu z tymi, które posiada Barbie z 1985 roku. Mają inny odcień, fakturę i często niedbałe zaczesanie. A może po prostu muszę znaleźć taką jej wersję, która skradnie moje serducho.



Źródło zdjęć: ebay.com, pinterest.com

EDIT. Brzoskwinka na półce wśród przyjaciółek. Ach.... nie mogę przestać robić jej zdjęć :)



7 komentarzy:

  1. Twoja Brzoskwinka ma smakowitą spódniczkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, Peaches'n Cream to bardzo apetyczna lalka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. to jedna z tych mega najpiekniejszych, jakie kiedykolwiek wyprodukował Mattel- dobrze, że nie wiedziałam o niej w dzieciństwie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ta Barbie jest wyjątkowo piękna, a jej suknia to majstersztyk! Z jednej strony bogato zdobiona, a z drugiej tak lekka w odbiorze.

      Usuń
  4. Śliczna! Powiedz prosze na co namrecilas jej wlosy?.loki wyszly cudownie

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję :) Loki zakręciłam na grube słomki. Każde zakręcone pasmo zapinałam osobno spinką-żabką. Następnie głowę lalki trzymałam kilkanaście sekund nad gotującą wodą, tak by para utrwaliła wszystkie zawinięte na słomki pasma. Po wyschnięciu rozwinęłam je delikatnie i lekko porozdzielałam pasma palcami. Loki trzymają się od roku bez zarzutów ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudna!!!,a włosy wyszły super.

    OdpowiedzUsuń